Home » Podróże Wydarzenia » POLSKA - Ściana wschodnia - czerwiec 2009
POLSKA - Ściana wschodnia - czerwiec 2009



      Plan był inny niż zazwyczaj. Ciągle kręcimy się po obcej ziemi, nie doceniając tego co nasze. Tak więc naszym celem stała się wschodnia część Polski. W skład grupy wchodzili Miras, Stiepa, Tinuś, Picia, Pet, Kwidzyn, Krzyś, Marki, Rufiio, Anacho, Jesus i ja. Chłopy w środowy wieczór/noc pędząc po pracy z różnych zakątków Polski kolejno zjeżdżały do ośrodka Cezar w Mrągowie. Było ognisko, uściski, śpiewy, wspomnienia z poprzednich sezonów... a potem nieszczęsny czwartkowy poranek ;)
     Kolejnym naszym celem była Białowieża. Piękne klimaty - namiotowe szaleństwo, dużo zieleni, mnóstwo bocianów, udziec z żubra na winie, nocna rozmowa z geodetą pilnującym terenów rezerwatu. Pamiętam, iż nieszczęśnik przy stole biesiadnym usiadł obok Peta - potem był już niesiony przez Kwidzynka - mam nadzieję, że nie odbyło się to ze skutkiem ujemnym dla rezerwatu. Acha pozdrowienia dla Helmutów z naszego kempingu, mamy nadzieję, że były to ich najgorsze wakacje w życiu i ostatnie w Polsce. Trzecią noc spędziliśmy w Solinie. To była chyba najdłuższa noc podczas tego wyjazdu. Na bramie młodzieżowego kempingu zaczepiło nas kilku kolegów mówiąc "dziadki mamy nadzieje, że zdołacie zasnąć przy naszej imprezie" - oni mieli kłopoty z zaśnięciem przy naszej ;) Fajne miejsce, imponująca tama i naprawdę godna polecenia gastronomia. Stiepa o mały włos nie znalazł tam żony. Na szczęście dziewczyna wykazała się intuicją ;) Ostatnią noc po całodziennej podróży w deszczu spędziliśmy w Sandomierzu. Fajny pensjonacik w starym stylu, choć w zaistniałej mokrej sytuacji każde miejsce byłoby wymarzone oby tylko posiadało gorący grzejnik. Podczas wspomnianego deszczu po raz drugi uległy uszkodzeniu moje tarcze hamulcowe. Och jak sobie pomyślę o mojej bezawaryjnej VFR to mi się łezka w oku kręci.
     Wszyscy cało i zdrowo dotarli do swoich domów aby od poniedziałku usiąść na swoich obolały tyłkach i zabrać się do pracy zarabiając środki na następną wyprawę ;)
     Zapomniałem dodać, że podczas tego wyjazdu nasz Kwidzynek dosiadał swojej nowej Hajki. Nie jest tajemnicą, że widywaliśmy się z nim codziennie rano, a potem w miejscu noclegu. Ten motocykl połączony z profilem naszego Przyjaciela tworzy mieszankę wybuchową ;)

 

zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie